~Mae › wiersze
Użytkownik ~Mae umieścił 22 wierszy w serwisie.
razem
żyjemy między
uschniętymi
krzewami
róż czarnych
i dusz marnych
błagających o
tęczy kolory.
zasypiamy
w towarzystwie
huków i szeptów
w magicznym
lesie, co jedynie
strach ze sobą
niesie w
księżycową noc.
wtuleni w siebie
na gwieździstym
niebie widzimy
nocne mary
które szukają
odpowiedniej dla
siebie kary w
wiecznej tułaczce
po naszym
wszechświecie.
— ja i ty,
pozornie dwa
różne światy
żyjemy razem
jak zerwane
w południe
zwiędłe kwiaty. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
po dwa
rozdwojenie jaźni
komplikuje nam
życie tonące
w wacie cukrowej,
łaźni różowej.
dwa słowa
z twych ust płynące
mam ochotę
w złotej antyramie
zatrzymać
jak tylko skończę
— szklanki zmywać.
mamy po dwie
osobowości
zamknięte za
drzwiami wyobraźni
— dziecięcej bojaźni.
grzecznie
sprzątam po tobie,
bo tylko ty
potrafisz dwa razy
zawrócić mi
w głowie. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
tylko jeden krok
znam cię od zawsze,
topię się w twojej psychice
utajonej w męczącej mimice
i gestykulacji,
diabelskiej kalkulacji.
wiem o tobie wszystko,
w tej chwili chcesz snu
i odpoczynku,
po złym i dławiącym
mózgu uczynku.
jestem twoim jedynym,
oddanym przyjacielem
— reszta jest sztucznym tłumem,
elektronicznym rozumem
w cyfrach gnijącym,
świat zasmucającym.
z koszmaru wyrwę cię rękami,
podaj tylko dłoń,
a rozprawię się z wszystkimi mękami.
— jak, mój drogi?
odwróć się za siebie
i przekrocz ze mną życia progi. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
(po)twór osamotniony
żył dzięki mej wierze
przywłaszczony na własność,
dusząc się brakiem swobody,
zatrutej wygody.
twarzy brak, przeźroczystą skórę
ubierał w staromodny frak,
był wnętrzem na ludzkich
uczuciach bazującym
— będąc moim osobistym bogiem.
z czasem
brutalnie został osamotniony,
przez los odrzucony,
przybierając ludzkiego wyrazu
wyklinał śmierć
bezradną przy jego osobie
skazując się na wieczną banicję
— w mojej głowie.
czy ty nigdy nie zapominałeś?
zawsze szeptów wysłuchiwałeś?
wstyd mi za siebie
bo pokochałam ciebie. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
oszukując uczucia.
zostawiła mnie samego
na pustyni cichych żądz,
zapach swój w powietrzu utrzymując,
wysuszone róże w pościeli,
zapewne (nie)świadomie, ukrywając.
w akcie desperacji
wyrywałem sobie włosy
by choć na chwilę nie myśleć,
wygnać za orzechowe drzwi
każdy gest czy przedmiot
— zachować normalność.
w podzięce za uczucie
aspołecznej bliskości
zrozpaczony miotałem się
po własnych myślach
— zapominałem.
byłem świadomy
rozdwojenia jaźni swego,
odrzucając ludzki byt emocji
do szaleństwa kochając,
powoli zanikając,
na same dno się staczając,
w głębi duszy własnym
myślom zaprzeczając.
a momentami...
momentami płakałem,
litrami wylewając miłość do tej,
której już nie było. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
rebelia natury duszy
a twoje serce czy potrafi wygrać
ze zdradziecką armią tabletek
z mózgiem na czele?
obłąkanie czaiło się za zakrętem
w lewo zaraz za sennymi koszmarami
na ulicy zapadniętej klatki piersiowej
bez końca przypominając o sobie.
a on?
on pragnął zwykłego szczęścia
w ludzkich nałogach gustując,
wyłamując sobie palce z obrzydzenia
— obserwując.
nie miał wpływu na to co się z nim dzieje,
desperacko ściągając do sekcji zwłok
swoje przepocone odzienie,
plastikowym młotkiem uderzając w
nagie centrum swojego bytu
przegryzając wargi do krwi
— zabolało.
leżał na podłodze
owinięty w prześcieradło czerwone,
dusząc się własną agonią
po przegranej walce we własnej głowie. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
requiem
niedawno go poznałam
badając przeźroczystą skórę
palców opuszkami
żywego, niknącego wraka
anty-człowieka.
milczał, wlepiając puste oczodoły
w białe firanki
otulając twarz gęstą kurtyną,
czarnymi lokami.
rdzę zdrapywał wyłamanymi,
tępymi paznokciami
z życia marnego
samemu upadając,
w proch się obracając.
z wolnymi chwilami
snuł bezbarwne plany i marzenia,
obiecywał rychłą śmierć
— szykował granitowy grób.
popadał w schizofrenię,
którą był
rysował ze mną kwiaty, róże
pokrywające się szkarłatem
— ozdabiając nadgarstki obu rąk.
ostatnim wspomnieniem
szczerego uśmiechu
i przemowy z szczęśliwym zakończeniem
było słodkie requiem na moim pogrzebie. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
kontrowersja
posiniałe od zimna wargi
malowała czerwoną szminką
świadczącą o jej temperamencie,
zamiłowaniu do pikanterii
i całej reszcie fanaberii.
gwałciła wzrokiem przemoc
i seks z nieletnimi
tonąc w morzu heroiny,
czasem nawet duszącej nikotyny.
bezbarwnym głosem upijała
każdą szarą istotę bez głowy
wszczynając krwawe bijatyki,
kochanków mętliki.
z dumą posługiwała się biednymi
traktując ich jak duchy,
przy czym gasnącym sławom
— dodając otuchy.
wychwalana do granic możliwości,
niczym bożek czczona i hańbiona,
w kłótniach jak dziwka wykorzystywana
— ot nasza kontrowersja kochana. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
unikając rzeczywistości
łamię sobie nogi,
by nie powędrować w okolice
twojego nagiego centrum bytu,
unikając komplikacji,
krzywych uśmiechów i łez
— marnej prowokacji.
ciszy nie zakłócam
leżąc na dywanie
z oczyma w sufit wbitymi,
delektując się
martwym odbiciem
w brudnym lustrze
zamazywanym
nocnymi marami,
duszącymi
wyłamanymi ramionami.
hektolitry krwi po twoim
marnym ciele spływające
spijam z głęboką
pogardą wyraźną,
egoistycznie kreśląc
swoje inicjały
na białym udzie.
słodką nieświadomością
karmisz
moje obrzydliwe serce,
wywołując w mej
pustej egzystencji
mury odgradzające
od czarnych dziur
— lichej rzeczywistości.
zero człowieczeństwa,
wyśmiewanie społeczeństwa. http://mae.cytaty.info
~Mae ©
czarna komedia ciała
człowiek chcący
zostać pożywieniem
kanibalizmem się otaczając
zostanie w przyszłości
zwierzyną jak zając,
szczątkami
w jogurtach pływając.
prostytucja nieletnie i wdowy
w swe sidła
obskurnych pomieszczeń
i drętwych anty-miłości uniesień
zaciąga tłustymi od łez rękami
zabijając cząstki kobiecości
— osobistej godności.
organy na czarnym rynku
pływające w szczurzych
odchodach
uciszają chorych
do księżyca wycie,
powodując
zmartwychwstałe życie
karabinem od krwi
zbrukanej nożem
celując w głowę
upolowanej ofiary.
anoreksja cienkimi nogami
po powierzchni stąpa
barwiąc skórę
na odcień szarego,
przez nostalgię
za dawną wagą
oczy wydrapując
niewinnym ludzkim szkieletom.
wybryki z piekła rodem w lodówce
wystawiają przed swoje szeregi mówcę
wygłaszającego poematy między cichymi spazmami
— wywracam oczami.
(czarna komedia ciała)
zero poszanowania
dla własnej persony,
ludzie wybijający sobie
pogrzebowe dzwony. http://mae.cytaty.info
~Mae ©